Winter in Kabul – Zima w Kabulu

(scroll down for Polish version – polska wersja ponizej)

13 December 2012

W drodze do Charikar

It takes only few days for one to turn frustration with constant electricity blackouts into a jolly surprise when it comes back up again. Relativism is one of those amazing capacities of a human mind. It is of particular importance when winter looms large in Kabul.

Winter in Kabul is so different from the one in Poland, and looking at it from a Polish perspective, it would seem rather mild. The first signs of winter are rainy showers (first in a few months!) and noticeable drop in the temperature during the day from around 18 degrees down to 7. During the night though, the temperature goes down below zero. For a native Polish, this doesn’t even count as a winter weather. However, it is worth noting that Afghan climate is hot and dry and the houses are better accommodated to the times of heat rather than to the cold. Loose doors and windows are a norm in here, even in the houses inhabited by Afghan middle class. Central heating are of no use, neither are the radiators. Water in the tap is just as cold as it came out of a well – the water heater doesn’t work. Even if it did work, it wouldn’t be much in use due to the constant electricity blackouts. Electricity is the real issue in Kabul, particularly in the winter. Afghanistan imports majority of its electricity from neighboring Uzbekistan, Turkmenistan, Iran and Tajikistan. In some of cities such as Herat and Kandahar, demand for electricity is catered for by nearby water dams. However around 80% of demand for energy in Kabul is supplied from Uzbekistan.

Yet, people of Kabul deal with energy adversities without much of fuss. The key principle is that the whole family spends time in one room, or at least they do not disperse in the house as before. When the electricity comes back up, one uses variety of electric heaters. When there is a blackout, one has few options: a gas heater, a wood heater, or in exceptional circumstances, an electricity generator.

Zimowy poranek poza Kabulem

A little wood heater (called bukhari) is placed in the middle of the room. A pipe leading through the window is attached to such heater, allowing the smoke to come out of the room. Normally, Afghan houses have round holes in the windows and in walls dividing the rooms. These solutions allow the heat to come out of a wood heater and reach more than one room, at the same time, the smoke can also get outside through the window.

However still, struggles with electricity blackouts is not the only sign of the coming winter. From the late November something changes in the demographics of Kabul. The streets get uncomfortably empty. I am noticing the visible absence of sheep with large backs, which used to wander around the streets of Kabul in the summer. Those herds of sheep belong to nomadic shepherd, who spend spring and summer time in the suburbs of Kabul. Their sheep graze on whatever they found edible: some remains of grass, dry branches of trees, apple peels and vegetable leftovers in the gutter.  When a sheep gains commendable weight, it is sold out to a local butcher. Its meat is particularly in high demand during the festive time of The Feast of Sacrifice (Eid-ul-Adha).  With the first frost the nomads pack up and lead their herds towards milder, south-eastern provinces of the country, such as Nangarhar.

afghan-sheep-For-Sale-1271933535

From that time on, lamb meat is a rare treat during a meal. Moreover, a selection of vegetable and fruits available is also changing. While summer featured fruits such as mango, melon or watermelon, the autumn belongs to pomegranates, apples and oranges.

Meanwhile, Kabuli marketplaces, such as a normally buzzing with live Kotisanghi market, become deserted.  People of Kabul do not go shopping as often, and if they do, they make purchases hastily, without unnecessary browsing  and  shopping around. No wonder, the marketplaces also suffer from the electricity blackouts. In such conditions, selecting materials for garments by a faint torchlight is not the most exciting activity. One can sense that the capital, just like the whole country, falls into a winter sleep. There is less work and less projects in many organisations and companies, while schoolchildren enjoy 3-months holidays from school.

This is the time when women in many houses get busy embroidering and sewing all sorts of garments, shirts and shawls. From my personal experience, I confirm that this is a very time-consuming pastime. Some of the embroidered patterns are so complex that completing one shirt may take up to two winter seasons! Yet still, leisurely days and long evenings encourage artistic creativity. Especially when one can sit on a mat by the wood heater bukhari and listen to stories and tales from the life of an Afghan family. If one does not know Pashto though, at least one may sip green tea, nibble dry fruits, and surrender to the wintery ambience of Kabul.

Zima w Kabulu

13 grudnia 2012

W drodze do CharikarMinęło zaledwie kilka dni od kiedy człowiek ze zdziwienia i frustracji na ciągłe cięcia prądu (‘znowu nie ma prądu!!’) przestawił się na radosny okrzyk ‘O, jest prąd!!’, gdy się on znów pojawia. Relatywizm to jedna z niesamowitych zdolności ludzkiego umysłu. Szczególnie gdy nadchodzi zima w Kabulu.

Zima w Kabulu różni się zdecydowanie od Polskiej, i patrząc z Polskiej perspektywy, wydawałaby się dość lekka. Pierwsze jej oznaki to deszcz (pierwszy od kilku miesiecy) i zdecydowane ochłodzenie atmosfery z okolo 16 st C do 7-9 st C za dnia. W nocy jednak temperatura spada do poniżej zera, tak, że nawet gdy wychodzę rano do biura, dostrzegam zamarźlinę w rynsztoku. Dla rasowych Polaków taka zima to nie zima. Ale jednak, Afgański klimat zazwyczaj jest suchy i gorący, więc domy też niejako bardziej przystosowane są na upały niż na zimno. Nieszczelne okna i drzwi to tu norma, w domach nalężących nawet do klasy średniej, centralne ogrzewanie nie istnieje, grzejników tu nikt na oczy nie widział. Woda w kranie też jest tak zimna jak ze studni wyszła, bo grzałki w rezerwuarze nie działają. A nawet gdyby działaly, mały by był z nich porzytek z powodu ciągłych cięć prądu.

Jednak Kabulczycy radzą sobie z tymi przeciwnościami bez narzekania. Podstawową zasadą jest, że wszyscy siedzą w jednym pomieszczeniu, a przynajmniej się tak nie rozbiegają jak wcześniej. Gdy jest elektryczność stosuje sie różnych gabarytów przenośne farelki i kaloryferki. Gdy elektryczności nie ma, są dwie opcje na ogrzanie pomieszczenia: piecyki na gaz lub  drewno, plus generator prądu gdy elektryczność jest niezbędna z jakiegoś powodu.

Zimowy poranek poza KabulemMały piecyk na drewno (bukhari) stawia się w pokoju, umocowywuje się do niego rurę, która odprowadza dym przez okno na zewnątrz. Zazwyczaj domy są przystosowane na takie rozwiązania i w szybach, bądź też ścianach dzielących pokoje są otwory na rurę, tak, by ciepło z jednego piecyka zostało doprowadzone do nawet dwóch pokojów i aby dym uszedł rurą na zewnątrz przez otwór w oknie.

Elektryczność w Kabulu, szczególnie w okresie zimowym jest autentycznym problemem. Afganistan importuje większość prądu z sąsiednich krajzów: Uzbekistanu, Turkmenisatnu, Iranu i Tadżykistanu. W niektórych miastach, np. Heracie i Kandaharze zapotrzebowanie na elektrycznosc jest zaspokajane przez pobliskie elektrownie wodne. Jednak Kabul pochłania ogromne ilości prądu (400Mw), z czego  około 80% jest sprowadzana z Uzbekistanu.

Ale oznaki zimy to nie tylko borykanie się z prądem. Już pod koniec listopada coś się zmienia w demografii Kabulu, robi się jakoś pusto w krajobrazie ulic. Zaczyna brakować mi tak dziwnie wcześniej pasującego do stolicy widoku owiec z wielkimi kuperkami, pasących się na skrajach drogi. Stada owiec należą do pasterzy prowadzących nomadyczny tryb życia. W czasie wiosenno – letnim pasterze pasają je na poboczach na obrzeżach Kabulu. Owce gryzą co się da: strzępy cudem uratowanej trawy, resztki suchych gałęzi, obierki po jabłkach i warzywach. Gdy owieczka odpowiednio się utuczy, sprzedawana jest tutejszym rzeźnikom. Jej mięso jest szczególnie porządane jesienią, na Swięto Ofiarowania, kiedy zabija się ją a mięso spożywa uroczyście z rodziną. Gdy tylko pojawią się pierwsze przymrozki, nomadowie kierują swoje stada na południowy wschód kraju, do ciepłych prowincji, jak Nangarhar, gdzie nawet w styczniu temperatura w dzień utrzymuje się około 16 stopni C.

afghan-sheep

Od tej pory mięsko owcze nie jest tak częstym widokiem na stole. Również sezon warzywn-owocowy się nieco odmienia. Podczas gdy latem popularne były takie owoce jak mango, melon czy arbuz, w okresie jesienno zimowym królują granaty, jabłka, pomarańcze. Są one często sprowadzane z cieplejszych prowincji Afganistanu, takich jak Nangarhar.

Również targi Kabulskie takie jak Kotisangi, wcześniej tętniące życiem robią się bardziej puste. Już nie chodzi się do nich tak często, a jeśli tak, zakupy robi się pospiesznie, bez zbędnego przebierania i dobierania. One też często cierpią na brak elektryczności a wybieranie materiałów na ubrania i szali  przy świetle wiszącej przezornie na ścianie latarki nie należy do najbardziej komfortowych. Generalnie, w Afganistanie jak i w solicy, handel zapada w zimowy letarg. W wielu organizacjach czy firmach jest mniej pracy, mniej projektów. W szkołach od końca grudnia trwają 3-miesięczne wakacje zimowe.

W tym właśnie czasie kobiety w wielu domach zaczynają zabierać się za haftowanie wszelakiej maści koszul, chustek, szali itp. Jest to zajęcie niesamowicie pracochłonne, o czym zdążyłam się już przekonać próbując tego fachu. Niektóre wzory są tak wyszukane i drobne, że ukończenie jednej koszuli zajmuje nawet dwa sezony zimowe! Jednak leniwe dni i długie wieczory zachęcają do rozwijania artyzmu i wzornictwa, które na wiosne będzie można zaprezentować na pięknych koszulach i tunikach. Przy okazji, siedząc na matach wokoło drzewnego piecyka bukhari można posłuchać opowieści i historii z życia rodziny, a jeśli się nie zna języka Pasztu, przynajmniej popijać lekką zieloną herbatę i zagryzać ją suszonymi owocami: migdałami, zielonymi rodzynkami i ciecierzycą.

Advertisements

2 thoughts on “Winter in Kabul – Zima w Kabulu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s